Belfast

08.09.07

M: Czasem tak bywa, że o celu naszej podróży decyduje promocyjna cena biletów. Kiedy usłyszeliśmy, że za 18 euro możemy dojechać w tę i z powrotem do Belfastu i jeszcze możemy zabrać ze sobą pieska, zdecydowaliśmy, że kolejnym celem będzie stolica Irlandii Północnej.

T: Belfast i Irlandia Północna wzbudzała w nas zawsze mieszane uczucia. Z pewnością głównie ze względu na brak dostatecznej wiedzy i bazowanie na utartych stereotypach. Belfast wydawał się podupadłym, niebezpiecznym i mało atrakcyjnym miastem przemysłowym, zapuszczonym po okresie niepokojów i ataków terrorystycznych w Ulsterze.

M: Zakupiliśmy bilety i dopiero potem zaczęliśmy rozpytywać znajomych i szukać w internecie informacji dotyczących Belfastu. Muszę przyznać, że informacje na stronach internetowych były dość lakoniczne - moje pierwsze wrażenie było takie, że nie powinniśmy nastawiać się na zbyt wiele. Na szczęście rzeczywistość okazała się być całkiem inna.

Pierwsze wrażenia

M: Do Belfastu jedzie się nieco ponad dwie godziny z Connolly Station. Na dworzec trzeba przybyć odpowiednio wcześnie bo niestety automaty z biletami nie zawsze działają i trzeba się liczyć ze staniem w kolejce do okienka. Pociąg odchodzi z osobnego peronu. Dworzec w Belfaście jest nieduży ale bardzo czysto i schludnie utrzymany. Zlokalizowany bardzo blisko centrum.

T: Tuż obok dworca na terenach dawnej gazowni i zamkniętej stoczni kończy się budować kompleks hotelowo-biurowy. Obok wieżowców Hiltona i British Telecomunication zlokalizowana została nowoczesna hala koncertowa oraz wciąż nie skończony kompleks biurowców i sklepów. Obok zbudowano wielopiętrowy parking dla turystów.

M: Prosto z dworca udaliśmy się w kierunku centrum ale po drodze zwiedziliśmy starą XIX-wieczną halę St. Georges Market w której odbywał się właśnie sobotni The City Food and Garden Market. Szkoda, że jeszcze nie wymieniliśmy pieniędzy bo pozostała nam tylko degustacja niektórych wyrobów - zakupy musiały poczekać.

T: W drodze do centrum przez May Street uważnie przyglądaliśmy się otaczającym budynkom. Pierwsze wrażenie było takie, że są one wyższe i bardziej okazałe niż w Dublinie.

Donegal Square i okolice

M: Bardzo pozytywne wrażenie robi otwarcie widokowe z May Street na główny plac miasta czyli Donegal Square. Po lewej stronie znajduje się wysoki budynek Bank of Ireland. Pośrodku placu znajduje się bardzo okazały, pięknie odnowiony i otoczony zielenią ratusz. Plac otoczony jest charakterystyczną dziewiętnastowieczną zabudową przeplataną gdzieniegdzie budynkami z drugiej połowy XX wieku.

T: Są to głównie oddziały banków, towarzystw ubezpieczeniowych, biura czy centra handlowe oraz biblioteka Linen Hall.

M: Z Donegall Square udaliśmy się ulicą Donegall Place w kierunku północym. Jest to główna promenada miasta - tu znajdują się butki, sklepy z pamiątkami, informacja turystyczna, kawiarenki, a nieco dalej przy jej przedłużeniu - Royal Avenue - ogromne centrum handlowe Castlecourt. Odchodzące od nich przecznice są częściowo zamknięte dla ruchu samochodowego i są to wąskie uliczki otoczone XIX-wiecznymi kamieniczkami, w większości bardzo ładnie utrzymanymi i odnowionymi. Nieco bardziej na północ przy Royal Avenue znajduje się biblioteka i centrum prasowe Belfast Telegraph. Oba budynki to bardzo ładne przykłady XIX-wiecznej architektury neoklasycznej. Przy skrzyżowaniu Royal Avenue i Donegall Street znajduje się nowoczesny budynek University of Ulster, a nieco bardziej na południe katedra Świętej Anny..

Katedra Św. Anny

T: Neoromańska katedra została zbudowana w XX wieku - jej konstrukcja trwała 80 lat - lecz wygląda jakby powstała pod koniec XIX wieku. Na szczycie wieży wieńczącej transept wznosi się 100-mtrowa iglica - "The Spire of Hope". Jest ona zainstalowana na stalowej konstrukcji wewnątrz wieży wznosząc się na kilkadziesiąt metrów ponad sklepienie katedry.

M: Wnętrze katedry robi ogromne wrażenie - nawa główna jest wysoka, dość surowa, ale posiadająca piękny drewniany strop. Część ołtarzowa posiada ściany z jasnego kamienia i wąskie, wysokie, sklepione łukami okna. Duże wrażenie robi instalacja podtrzymująca iglicę widoczna z transeptu. Potężna konstrukcja sprawia wrażenie lekkiej i zawieszonej w powietrzu ,a to dzięki światłu, które wpadając do wnętrza sprawia, że podtrzymujące iglicę potężne wsporniki są prawie niewidoczne. Bardzo ciekawe jest również współczesne połączenie wnętrza katedry z zewnętrzem. Zamiast ciężkich, niedostępnych wrót, do środka prowadzą całkowicie przeszklone drzwi. Z zewnątrz można zobaczyć ołtarz, a od środka kontynuacją widokową nawy głównej jest nowoczesny placyk, ze znajdującą się na jego głównej osi granitową rzeźbą symbolizującą bramę.

Albert Square i Custom House

T: Po zwiedzeniu katedry skierowaliśmy się w stronę rzeki, w kierunku dwóch ważnych zabytków Belfastu: izby celnej Custom House i wieży zegarowej Albert Memorial.

M: Izba celna to pałac w stylu wiktoriańskim, zaprojektowany w XIX wielu przez sir Charlesa Lanyona. Potem jego wnętrza były wielokrotne przebudowywane na potrzeby mieszczących się tam instytucji, w XX wieku został odrestaurowany i przywrócono mu pierwotną formę. Mieliśmy sporo szczęścia gdyż udało nam się zwiedzić jego wnętrza oraz wystawę poświęconą towarom wykrytym podczas przemytu. Przed budynkiem znajduje się obszerny, nowocześnie zagospodarowany plac - Albert Square - na którym mieszkańcy miasta mogą aktywnie wypoczywać. Na niższej płycie młodzież szaleje na deskorolkach, na otaczającym ją podeście można usiąść i poczytać książkę.

Queen's Square

T: Skierowaliśmy się nad rzekę. Po gruntownym obfotografowaniu błękitnej rzeźby przedstawiającej rybę weszliśmy na spinającą oba brzegi rzeki kładkę spacerową. Roztaczał się stąd widok na miasto. Jego sylweta w ostatnich latach musiała się bardzo zmienić ze względu na liczne nowe inwestycje zlokalizowane nad rzeką - mosty, osiedla mieszkaniowe, centrum handlowe, wysokie biurowce i wspomnianą już salę koncertową. W oddali widoczne są również obiekty, które dawniej dominowały w miejskiej panoramie - dźwigi portowe i stoczniowe.

M: Wracając z nad rzeki w kierunku centrum przeszliśmy przez Queen's Square. Jest to podłużny plac, na którym znajduje się ważna dla sylwety miasta dominanta - Albert Memorial - lekko odchylona od pionu, bogato zdobiona wieża zegarowa. u jej stop po prawej stronie w posadzce placu znajduje się fontanna. Rytmicznie rozmieszczone sikacze strzela w gore silnymi strumieniami wody na zmianę nisko, wysoko nisko...Wieczorem strumienie wody są delikatnie podświetlone. Bardzo prosta kompozycja dodaje wiele uroku temu miejscu i jest nie lada atrakcja dla dzieci i turystów. Plac od strony południowej zamyka pierzeja nowych apartamentowców. ich lekko falujące kształty dachów i połączenie ciepłego odcienia drewna i żółtej cegły bardzo ładnie prezentują się w popołudniowym świetle i dobrze komponują się kolorystycznie z XIX wieczna wieżą.

Bedford Street i południowa część miasta

T: Zdecydowaliśmy skierować się do położonego na południu miasta Ogrodu Botanicznego i leżącego nieopodal uniwersytetu. W drodze skorzystaliśmy z okazji by obejrzeć wnętrze ratusza - jego hol ozdobiony jest licznymi ozdobiony malowidłami, a powyżej wznosi się wielka kopuła. W skrzydłach bocznych w strzelistych oknach znajdują się witraże upamiętniające ważne dla miasta wydarzenia.

M: Stąd ruszyliśmy Bedford Street i Dalej Dublin Road na południe. Przy tych ulicach znajdują się głównie wysokie kamienice z polowy XX wieku oraz nowoczesne biurowce - m.in. Ulster Hall, Bristol House, efektowne centrum Edwart Buildings oraz siedziba oddziału BBC. Można tu tez znaleźć mniej zatłoczone bardzo przyjemne kawiarenki oraz galerie sztuki współczesnej i sklepy z bardzo elegancka biżuterią. Im dalej na południe tym zabudowa staja się niższa. Botanic Avenue to już głównie małe ale zadbane kamieniczki, puby, sklepiki czy nieduże hotele.

Ogród Botaniczny

T: Ogród Botaniczny w Belfaście został założony w 1828 roku. Plątanina alejek jest obsadzona drzewami, krzewami i klombami kwiatów zaś między nimi znajdują się rozległe trawniki służące mieszkańcom miasta do wypoczynku. W ogrodzie znajduje się również szkoła i muzeum oraz dwa unikalne obiekty: Palmiarnia i Wąwóz Tropikalny. Palmiarnia, którą zbudowano w 1840 roku jest schronieniem dla licznych tropikalnych roślin tworzących plątaninę zieleni. Wąwóz Tropikalny - zatopiony w zboczu budynek - to mini-dżungla. Dno budynku to pokryty zielenią basen, z którego wyrastają tropikalne drzewa i krzewy sięgające aż pod sufit. Jest on widoczny z zainstalowanej kilka metrów wyżej kładki, którą spaceruje się po wnętrzu pomieszczenia. W basenie można dojrzeć ryby. Choć brakuje dźwięków tropikalnych ptaków czy owadów to wrażenie jest i tak niesamowite. Duszne powietrze przesycone jest egzotycznymi zapachami, a plątanina zieleni tworzy niezapomniany widok.

M: Matuskowi ogród botaniczny spodobał się bardzo - tym bardziej, że mógł sobie w końcu pobiegać bez smyczy. Część naszej wycieczki postanowiła zakończyć tutaj zwiedzanie Belfastu i rozłożyć się na trawniku...

Uniwersytet i powrót do centrum

M:...My jednak byliśmy zbyt głodni i zaraz po zwiedzeniu ogrodów udaliśmy się na polowanie - czyli poszukiwania czegoś dobrego do zjedzenia. Ja jednak nie mogłam sobie odpuścić zabudowań uniwersytetu - trzeba przyznać, że robi on wrażenie. XIX-wieczny, wiktoriański kompleks to trzypiętrowe, strzeliste budynki z czerwonej cegły, ukoronowane wieżyczkami i bogato zdobione kamiennymi rzeźbami. W tak słoneczny dzień jak ten, całość zdawała się "płonąć" w słońcu. Wytęskniony obiad zjedliśmy przy niewielkiej restauracyjce przy University Road z widokiem na stary kamienny kościółek - jeden z wielu przy tej ulicy.

Powrót do centrum

T: Jeden z nich był zresztą zamknięty, a zawieszony na nim banner głosił - "Do wynajęcia - powierzchnia biurowa"...

M: Po zregenerowaniu sił ruszyliśmy z powrotem w kierunku centrum. Tym razem ulicami Bradbury Place i Victoria Street. Tu małe kamieniczki oraz bardzo wysokie, przeszklone wieżowce mieszają się z XIX-wiecznymi pałacami. Budynek opery nieco nas zaskoczył. Jego starsza część wygląda trochę jak meczet, a nowa to zestawienie bardzo ekspresyjnych brył - nie każdemu może się spodobać.

White's Tavern

T: Dzień miał się powoli ku końcowi - udaliśmy się w kierunku ostatniej atrakcji - najstarszego w Belfaście pubu. White's Tavern została założona w 1650 roku i znajduje się w małej kamieniczce, przy placyku do którego dochodzi się wąskim przesmykiem między kamienicami. Nim jeszcze usiedliśmy, dwóch stojących obok drzwi muzyków uruchomiło mikrofony i gitary zapełniając miejsce dźwiękami rocka i bluesa. Kilkunastoosobowa publiczność w różnym wieku natychmiast zaczęła się bawić. Siedemdziesięcioletni, na oko, dziadek porwał jakąś przechodzącą kobietę w średnim wieku i szybko skłonił do szalonego tańca. Pozostali przytupywali i śpiewali. Po skończonym piwie udaliśmy się jeszcze raz nad rzekę promenadą dotrzeć na dworzec kolejowy.

Zakończenie

M: Hmm, szkoda, że dzień jest taki krótki. Można było zrobić zakupy, posiedzieć dłużej przy piwie i nie zobaczyliśmy w końcu zamku położonego poza centrum. Musimy tu koniecznie wrócić - tym bardziej, że atmosfera miasta bardzo nam się spodobała.

T: Intrygujące zdaje się też 450 metrowe, skaliste wzgórze wznoszące się nad miastem, skąd musi być niezły widok. No i do tego możliwość zwiedzenia doku, w którym na początku wieku zbudowano Titanica. Ale to już następnym razem.

Zapraszamy, więcej zdjęć w galerii...

Titanic

Warto takze zobaczyc miejsce gdzie zbudowano Titanica:) MdA