Dublin
Parę słów o Dublinie
Czas na parę zdań o Dublinie. Mieszkamy w nim od ponad roku i trochę wrażeń i spostrzeżeń się już nazbierało. Ale po kolei. Dublin jest stolicą Irlandii - największym i jedynym, oprócz Belfastu, dużym miastem na wyspie. Choć mieszka w nim ponad milion osób nie sprawia wrażenia wielkiej metropolii. Dzieje się tak głównie za sprawą bardzo niskiej zabudowy rozproszonej na dużym obszarze. W ścisłym centrum i niektórych dzielnicach budynki sięgają wprawdzie 3-5 pięter, ale poza nimi, dominują małe, najwyżej jednopiętrowe domy i domki – często w postaci zabudowy szeregowej. Dopiero od niedawna, na pustych działkach lub w miejsce starych zabudowań powstają duże bloki i apartamentowce, ale nawet one rzadko przekraczają wysokość kilku pięter. Słowem: miasto, ale wyglądem często przypominające prowincjonalne miasteczko.
Centrum Dublina rozciąga się na po obu stronach rzeki Liffy, która przecina miasto na pół. Umowną granicę wyznaczają dwa bliźniacze kanały, które półkoliście opasają centrum, wpadając do rzeki w leżących u jej ujścia dokach. Doki od kilkunastu lat są sukcesywnie przenoszone, a na ich miejscu po zachodniej stronie miasta wyrastają nowe dzielnice, pełne biurowców i apartamentów. Mieszczą się tam oddziały międzynarodowych korporacji (głównie amerykańskich) i siedziby wielu innych firm. To obecnie najbardziej nowoczesna część stolicy.



Ścisłe centrum Dublina mieści się w miejscu dawnego, średniowiecznego miasta Wikingów. Obecnie nie ma po nim praktycznie żadnego śladu. Irlandia będąc przez całe wieki biednym, rolniczym krajem, dopiero w dobie rewolucji przemysłowej doczekała się rozwoju miast. Większość starych kamienic pochodzi z XVIII i XIX wieku. Do dziś nieliczne, reprezentacyjne budynki o bogatych fasadach, otaczają setki biednych kamienic robotniczych – budowanych tanim kosztem i pozbawionych walorów wizualnych. Wyglądają często dość ponuro, zwłaszcza jeśli pamięta się o tradycyjnych anglosaskich wielkich, pstrokatych szyldach sklepowych i obowiązkowych wiązkach kabli puszczonych po elewacjach bez ładu i składu. Na piętrach mieszczą się zwykle biura i apartamenty ale często całe kamienice stoją puste i zapomniane, nawet w ścisłym centrum. Ich stan techniczny jest często tak zły, że w przyszłości czeka je wyburzenie.


Dublin pozbawiony jest spektakularnych zabytków jakich pełno w stolicach innych Europejskich krajów. Niewielki zamek, w którym przez wieki rezydował angielski wicekról, ginie w otaczających go zabudowaniach. Najbardziej reprezentacyjnie wygląda główny budynek uniwersytetu Trinity College – najstarszej uczelni wyższej w Irlandii i stojący nieopodal dawny budynek parlamentu (obecnie oddział banku).


Z pod uniwersytetu odchodzą trzy reprezentacyjne ulice – Grafton Street, College Green i ciąg Westmoreland Street – O’Connell Bridge - O’Connell Street. Znajdują się przy nich liczne sklepy, butiki, oddziały banków, restauracje i puby. Na piętrach mieszczą się zwykle biura. Grafton Street to jedna z najdroższych ulic Europy, a ceny wynajmu powierzchni sklepów i biur potrafią przyprawić o zawroty głowy. Przy College Green znajduje się również wejście na zamek, oraz zabytkowe siedziby rady miejskiej i giełdy. Pośrodku O’Connell Street wyrasta ogromna Millenium Spire, zwana „szpilą” – stalowa wieża, która powstała by upamiętnić przełom tysiącleci. Obok znajduje się zabytkowa Poczta Główna i kilka modnych centrów handlowych.
Między rzeką, a biegnącą do niej równolegle College Green rozciąga się najbardziej kolorowa część miasta – Tample Bar. Kilkanaście lat temu planowano jej wyburzenie, jako że składała się z rozsypujących się baraków i małych rybackich kamieniczek. Nie doszło do tego jednak, ponieważ podjęto decyzję rewitalizacji i przekształcenia dzielnicy w centrum nocnego życia. Udało się to w pełni i dziś brukowane uliczki wieczorem zapełniają się kolorowym tłumem ludzi bawiącym się w dziesiątkach barów i pubów. W dzień funkcjonują zaś egzotyczne sklepy, kawiarnie i restauracje. Nocne życie jest tutaj intensywne i gwarne, często jednak ciężko o miejsce wewnątrz lokalów – picie piwa jest bodaj najpopularniejszą rozrywką Irlandczyków.



Warto poświęcić chwilę dublińskim kościołom. Choć Irlandia to kraj katolicki, nie najlepiej jest chyba z irlandzką religijnością. Wiele kościołów jest dziś zamkniętych, niektóre przerobione na sklepy a nawet puby. Najważniejszym kościołem Dublina jest katedra Świętego Patryka – stary kościół pełen narodowych skarbów i symboli. Innym ważnym kościołem jest Dublinia – duży kościół usytuowany nieopodal Tample Baru. Warto też wspomnieć o kościele świętego Audeona, w którym mieści się obecnie polska parafia.



Po wschodniej stronie miasta znajduje się kolejny, ważny nie tylko dla miasta, ale i całego kraju, obiekt. Mowa o browarze Guinnessa – dumie narodowej Irlandii. Browar znany jest z produkcji ciemnego piwa, zwanego też „czarnym złotem”. Kiedyś na obrzeżach, dziś otoczony przez miasto, jest dzielnicą – wyposażoną nawet we własną elektrownię – której celem jest produkcja piwa. Warto dodać, że jest to jedyne miejsce na świecie gdzie Guinness jest wytwarzany.


We wschodniej części miasta mieści się również inne interesujące miejsce – największy w Europie park śródmiejski – Phoenix Park. Ten olbrzymi kompleks łąk, wzgórz i zagajników, poprzecinany jest ulicami, alejkami i płynącymi tu i ówdzie rzekami. Położony w nim jest pałac – siedziba pani prezydent Irlandii, ambasada amerykańska, obronny fort, ruiny zamku, miejskie zoo i szpital. Do parku przylegają też ogrody i pałac Farmleigh. W weekend park jest ulubionym miejscem spacerowym Dublińczyków – często odbywają się w nim różne wydarzenia na otwartym powietrzu: koncerty, maratony, wyścigi czy festyny.
Dublin to zróżnicowane miejsce. Z jednej strony to duża, ponad milionowa metropolia, pełna różnych narodowości i kultur, z drugiej tradycyjne, wręcz konserwatywne miasteczko. Jedne jego dzielnice pełne są nowoczesnych biurowców i apartamentowców, inne zapełniają stare, rozsypujące się kamieniczki. W centrum ulice są ciasne, gwarne, wiecznie zakorkowane, ale też pełno w nim uliczek małych, pustych i zapomnianych. Słowem mieszanka. Można ją lubić, można nie lubić, można zachwalać, można krytykować. Ale na pewno warto zobaczyć.